Bądź akceptowany

Dla aktywnych pacjentów chorych na raka
Szukaj
Close this search box.

Zaakceptuj pomoc

Wiele osób obawia się, że inni dowiedzą się o ich chorobie. Że wpłynie to na ich pracą zawodową, ocenę zdolności kredytowej w banku lub będzie wiązało się z utratą tożsamości i towarzyszącym jej „zaszufladkowaniem” jako osoby chorej na raka. 

Często jest w nas głęboko zakorzenione przekonanie, że musimy samodzielnie rozwiązywać własne problemy. 

Jednak diagnoza choroby nowotworowej nie jest zwykłym problemem, a wręcz przeciwnie, ma ona taki wpływ na emocje osoby nią dotkniętej, że przypomina tsunami. Samodzielne radzenie sobie z „nową codziennością” spowodowaną tym wszystkim i terapiami jest zbyt dużym wyzwaniem, pozwól sobie pomóc.

Niezliczone badania potwierdzają, że więzi społeczne są jednym z najważniejszych czynników wpływających na zdrowie; odgrywają one nawet większą rolę niż na przykład ćwiczenia fizyczne czy odżywianie.

Nie chodzi o dokładny rodzaj lub liczbę osób wspierających, jedyną ważną rzeczą jest to, że czujesz się otoczona miłością i wsparciem, cokolwiek to dla Ciebie oznacza, zależy wyłącznie od Ciebie. 

Myślisz, że nikogo nie można o to prosić? Nie chcesz być dla nikogo ciężarem?

To kompletna bzdura. Jeśli ktoś chce być przy tobie, z przyjemnością to zrobi, sam zdecyduje, a w wielu przypadkach będzie nawet bardzo wdzięczny za możliwość aktywnej pomocy i wniesienia czegoś konkretnego do procesu powrotu do zdrowia. Teraz chodzi o Ciebie, o Twoje życie, które właśnie zaczyna się od nowa.

To w porządku, jeśli postawisz siebie w centrum, postanowisz zostać najważniejszą osobą w swoim życiu i wziąć odpowiedzialność za swoje zdrowie. Zrezygnuj z wielu rzeczy, aby mieć czas na skoncentrowanie się na tym, co ważne, czyli na powrocie do zdrowia. Nie ma sensu zajmować się teraz dziećmi lub bliskimi, jeśli nie masz czasu na odpowiednie leczenie i wszystko to, co z tym związane. Teraz najważniejsze jest, abyś miała siłę, spokój i czas na optymalizację procesu powrotu do zdrowia. Możesz jednak odnieść sukces tylko wtedy, gdy przekażesz obowiązki życia codziennego i nowe wyzwania innym lub podzielisz się nimi z nimi. Musisz teraz myśleć długoterminowo, dzięki czemu będzie Ci łatwiej. Zamiast czasu mierzonego ilością, spędzasz więcej wartościowego czasu z dziećmi lub bliskimi.

Rada Caro

Przyjmij pomoc, zadbaj o pozytywne otoczenie i mądrze wybieraj towarzyszy.

Musisz wykazać się dużą inicjatywą i energią.

Pomyśl o swoim procesie zdrowienia jak o nowej pełnoetatowej pracy, najważniejszej w Twoim życiu.

Dlatego znajdź wokół siebie ludzi, z którymi lubisz przebywać i starannie wybieraj osoby, które będą Ci towarzyszyć w tej podróży. Przyjmij wszelką możliwą pomoc; poproś o nią otwarcie i bezpośrednio, pozwól na to.

Razem wszystko jest łatwiejsze. Powiedzenie, że smutek, który się z kimś dzieli, jest o połowę mniejszy, nie bierze się znikąd.

Jeśli masz trudności z przekazywaniem zadań, najpierw poproś o małe rzeczy.

Zobaczysz, że Ty i Twoi pomocnicy wkrótce się do tego przyzwyczaicie, że wszyscy poczują się lepiej i będą za to wdzięczni. Prawdopodobni ci pomocnicy będą robić niektóre rzeczy inaczej niż Ty. Jeśli początkowo Ci to przeszkadza, zadaj sobie pytanie, czy naprawdę ważne jest, aby rzeczy były nadal wykonywane w ten sam sposób, a może inne podejście jest równie dobre. To nie jest rozwiązanie na zawsze, ale na chwilę obecną, więc odpuść. Nie jest ważne, czy skarpetki są zawieszone obok siebie na sznurku do bielizny, czy nie.

Liczy się to, że pranie schnie. W przypadku rzeczy, które są dla ciebie szczególnie ważne, możesz poprosić o ich wykonanie tak, jak tego oczekujesz. Pomoc powinna na pewno uwolnić Cię od stresu, a nie odwrotnie.

Pamiętaj również, że Twoje dzieci mogą wziąć na siebie obowiązki odpowiednie do ich wieku. Będą tak samo szczęśliwe, jak wszyscy inni, gdy powierzone im zostaną obowiązki dostosowane do ich wieku.

Dobrym efektem ubocznym jest to, że dzieci nabierają pewności siebie, gdy otrzymują zadania i mają poczucie, że również mogą coś wnieść. Tak więc 13-latek może zrobić zakupy, a 11-latek może wyjąć naczynia ze zmywarki. Istnieje wiele małych zadań, które dają kilka minut relaksu i które dzieci mogą z łatwością wykonać.

Zapewne znasz powiedzenie: „Jeśli ktoś coś Ci daje, weź to. Jeśli ktoś coś Ci zabiera, krzycz”. ZRÓB TO.

Aktywnie proś o pomoc, przyjmij ją z wdzięcznością. Koordynowanie spotkań, zakupy, gotowanie, odbieranie dzieci ze szkoły, towarzyszenie im na spacerach, wskazówki, porady, pomoc finansowa, z czymkolwiek potrzebujesz wsparcia, poproś o nie. Pomoc zmniejsza stres i niepokój, poprawia samopoczucie emocjonalne, a nawet układ odpornościowy. 

I jest jeszcze coś, co jest ważne.

Nie szkodzi, jeśli niektórzy nie odgrywają takiej roli, jaką sobie wyobrażasz lub oczekujesz, że powinni odgrywać. Zapomnij o tym, co wypada, a co nie – to się nie liczy. Podział musi odpowiadać Tobie i Twoim pomocnikom, nikomu innemu. Zadania mogą być łatwo wykonane przez kogoś innego. Bądź elastyczna i nie denerwuj się ani nie bądź rozczarowana, jeśli Twoje oczekiwania nie zostaną spełnione. Ponieważ otrzymasz pomoc, której potrzebujesz, tylko od kogoś innego. Tych „innych” wybieraj ostrożnie, polegaj na swoim przeczuciu.

Ludzie różnie radzą sobie z diagnozą ukochanej osoby i to jest i może być całkowicie w porządku.

Jeśli, na przykład, Twój mąż nie jest z Tobą podczas chemioterapii, ponieważ nie może tego znieść, jego towarzystwo nie przyniosłoby nic dobrego, a tylko by Cię zdenerwowało i zasmuciło.

Znajdź więc kogoś, komu łatwiej będzie przyjąć tę rolę, na pewno kogoś, kto jest miły, pogra w gry planszowe, przyniesie dobre jedzenie i włączy przyjemną muzykę.

W tym czasie Twój mąż zajmie się innymi ważnymi sprawami.

Równie ważne jak otaczanie się pozytywnymi ludźmi jest uwolnienie się od toksycznych relacji, które pozbawiają Cię tak potrzebnej energii. Nie masz zasobów na tego rodzaju więzi. Wyznacz swoje granice i bądź w tym konsekwentna. Także i w tym przypadku „trening czyni mistrza”. Z czasem będziesz w tym coraz lepsza. Zacznij od małego ćwiczenia. Po spotkaniu z przyjaciółmi lub członkami rodziny zadaj sobie pytanie, czy ich towarzystwo i rozmowy z nimi dały Ci coś dobrego. Przyjrzyj się temu i bądź ze sobą szczera. Nikt nie słyszy Twoich myśli, tylko Ty znasz prawdę o Tobie. Nie chodzi o poniżanie ani obrażanie innych, ale to, że potrzebujesz tej siły dla siebie. Niektóre reakcje przyjaciół i krewnych bazują na beznadziei, bierności, bezsilności lub strachu. Zrozumienie tego to jedno, ale ostatecznie to zawsze ty decydujesz, co jest dla ciebie odpowiednie w danym momencie, a co nie.

To samo dotyczy przysług, o które inni Cię proszą. Zanim zaakceptujesz, zrób przerwę, jeśli tego potrzebujesz, poproś o trochę czasu na odpowiedź. Możesz być szczera, wszyscy Cię zrozumieją lub nauczą się rozumieć. Wsłuchaj się w siebie i szczerze odpowiedz na pytanie, czy rzeczywiście masz siłę, by wspierać innych, niezależnie od tego, że lubisz być przy nich. I przypominaj sobie raz po raz, że teraz warto skoncentrować się na sobie. Często będziesz w stanie pomóc i to sprawi, że poczujesz się dobrze. Ale równie często nie będziesz mogła. Jedno i drugie będzie słuszne, o ile będzie to Twoja świadoma decyzja.

Czasami zaskoczy Cię, kto będzie przy Tobie. 

Mogą to być osoby, których dawno nie widziałaś, starzy znajomi lub nowi, których nie znasz zbyt dobrze. Albo znajoma, która przechodzi przez to samo co Ty i którą niedawno poznałaś przez internet, w grupie wsparcia lub podczas terapii.

Dla innych będzie to czworonożny przyjaciel, który czeka z utęsknieniem w domu i jest zawsze obok, gdy czujemy się źle i motywuje nas do wstania z łóżka i wyjścia na wspólny spacer. 

Wizyta w spa, gdzie można zafundować sobie masaż lub zabiegi na twarz, a także wizyta u lekarza chińskiej medycyny tradycyjnej, który wykonuje akupunkturę, to też źródła przyjemności.

Istnieje wiele sposobów na wzmocnienie swojego środowiska społecznego, przełam się i postaraj się o to.

Kiedy byłam świeżo po operacji kręgosłupa i otrzymałam diagnozę, był to wtedy szczególny dzień.

Nazwałam go dniem koktajlu. Wtedy wiedziałem, że dam radę, właśnie dzięki tej mieszance ludzi, którzy przyszli mnie zobaczyć tego dnia. Niektórych aktywnie prosiłem o różne rzeczy, inni sami wyszli z inicjatywą. Barbara przyniosła mi śniadanie i zadbała o zmianę sposobu odżywiania.

Caroline zadzwoniła do mnie z wideo i dodała mi otuchy, a Zakelina podarowała mi miękki różowy szal, którym mogłam się owinąć.

Diana przyszła do mnie prosto z lasu, ze spaceru z psami i zostawiła ślady swoich butów w całym pokoju, pachnące lasem i świeżym powietrzem. Powiedziała mi, że wysłała zdjęcie przedstawiające mnie i moje dzieci do sióstr klarysek, które chciały modlić się za mnie i moich chłopców.

Potem byli u mnie mąż, moja mama i dzieci. Przynieśli mi rysunki, maliny i dużo miłości.

Później Lilian przyszła z wyśmienitą pożywną zupą, gotowaną sztuką wołowiny ze szpinakiem i ze swoim promiennym uśmiechem.

Moisl służył mi radą i wsparciem we wszystkich kwestiach medycznych.

Fanny, moja szwagierka i Eva przyszły w tym samym czasie, w pokoju pojawiło się tak wiele siły i nadziei naraz.

W międzyczasie zadzwoniła moja siostra, która zapowiedziała swoją wizytę na następny dzień, a na końcu przyszły Resi i Louise, które posprzątały mój pokój i przyniosły mi same najpiękniejsze myśli i rzeczy.

Byłam całkowicie wyczerpana, wszystko w ciągu jednego dnia, ale dobrze wiedziałam, że mam ogromne szczęście, że mam u boku tak wielu przyjaciół i rodzinę.

Wszyscy wspierali mnie bezwarunkowo.

Kiedy to piszę, łzy spływają mi po policzkach, ponieważ jestem bardzo wdzięczna. Każda z tych osób wzięła na siebie jakąś rolę i odegrała ją, zmagając się z tym razem ze mną. Barbara – odżywianie, Franz – towarzystwo, Caroline – pewność siebie i duchowość, Moisl – medycynę konwencjonalną, Zakelina – poczucie bezpieczeństwa, Diana – naturę i wiarę, moja rodzina, mój mąż – oparcie i dalsze funkcjonowanie rodziny, Lilian – radość i wsparcie we wszystkich aspektach, Fanny – nadzieję, Ewa pozytywne nastawienie i intuicję, moja mama lecznicze zioła i suplementy, przede wszystkim odłożyła na bok swoje sprawy i razem z naszą wspaniałą Edytą zaopiekowała się moimi dziećmi, Resi – organizację, humor i wiele więcej, moja siostra emocje, a moje dzieci powód, by żyć. 

Było wiele osób, które tak bardzo mnie wspierały i były przy mnie, bo chciały być, pozwoliłam im na to i aktywnie wtajemniczyłam ich w moją chorobę. Wiedziałam, że ich potrzebuję.

Dziękuję. Z całego serca.

!